Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘wojciech jaruzelski’

19 lipca 1989 roku Zgromadzenie Narodowe wybrało gen. Wojciecha Jaruzelskiego Prezydentem PRL. Tego samego dnia, na londyńskiej ulicy, zmarł na zawał serca przedostatni Prezydent RP na uchodźstwie Kazimierz Sabbat. W kręgach starej emigracji od razu połączono te dwa wydarzenia. Śmierć prezydenta, strażnika symboli państwowości polskiej, sama zyskiwała rangę symbolu.

            Prezydentura Kazimierza Sabbata (który na stanowisku głowy państwa na wychodźstwie zastąpił w 1986 roku sędziwego Edwarda Raczyńskiego) przypadła na czas przełomu. Idea emigracyjnego legalizmu i wierności instytucjom Polski przedwrześniowej musiała zostać poddana konfrontacji z politycznymi zmianami, jakie następowały w kraju od połowy lat osiemdziesiątych. Amnestia z września 1986 roku i utrzymujący się od tego momentu stan pośredni pomiędzy konspiracją a jawnością środowisk opozycyjnych w PRL, znamionowały dryf rządzących komunistów ku jakiejś formie dialogu z opozycją. Emigracja reagowała wstrzemięźliwie na te oznaki „odwilży”.

            Prezydent Sabbat, darząc sympatią ruch „Solidarności”, przestrzegał przed układami z rządzącą w Polsce ekipą Jaruzelskiego. Nie występując otwarcie przeciw Okrągłemu Stołowi, pryncypialnie zastrzegał: „Jakiekolwiek będą wyniki Okrągłego Stołu, nie przyniosą one spełnienia tych celów, o które walczyła i walczy emigracja i o które walczy kraj. Będą te wyniki stanowiły poprawę, będą stanowiły postęp i podstawę do dalszej akcji. Na terenie kraju nie wszyscy biorą udział w tych rozmowach. Bierze w nich udział tzw. opozycja konstruktywna, która gotowa jest brać udział w wyborach, które nie będą wyborami. Ale i na terenie kraju istnieje coraz bardziej rosnąca na sile grupa działaczy, organizacje niepodległościowe, organizacje niezależne, stawiające sobie ten sam cel, który stawiają sobie niezłomni z Londynu i innych miast emigracji: Polskę prawdziwie wolną i suwerenną”.

            Spojrzenie z oddali wyostrzało ocenę wydarzeń w kraju. Legalistyczna emigracja obawiała się, że kompromis okrągłostołowy jest ze strony komunistów zwykłym bluffem, taktyką nastawioną na uśpienie przeciwnika. „Po doświadczeniach stanu wojennego, który zawiódł na całej linii, bo nie tylko nie potrafił zniszczyć opozycji, ale ją wzmocnił i rozbudował, Partia przyjęła nową taktykę. Włączyć opozycję we wspólne ramy, wdrukować ją we współpracy z Partią i zneutralizować ją w ramach potężnego aparatu władzy komunistycznej i nomenklatury”– mówił prezydent otwierając pierwsze posiedzenie Rady Narodowej 10 czerwca 1989 roku.

            Jednocześnie Kazimierz Sabbat podsumowywał półwiekowy dorobek emigracji. W jednym z przemówień dokonał swoistego rozrachunku z historią: „Losy naszego narodu, naszego pokolenia, nasze osobiste przeżycia i doświadczenia uformowały nas i wywarły na nas piętno nieusuwalne. Znamy cenę poświęcenia i ofiary. Iluż to z nas zostało na polach bitew, w miejscach kaźni. Każdy akt odwagi, honoru, bezinteresowności, ofiary nawet daremnej budzi w nas wzruszenie. Znamy gorycz zawodu i zdrady. Nauczyliśmy się cierpliwości i czekania bez utraty nadziei i wiary. Czujemy się dziedzicami całej narodowej epopei. Byliśmy bowiem i jesteśmy następnym rozdziałem naszej historii. Na scenę historii weszły już dawno następne pokolenia. Jesteśmy dumni z pokolenia Wałęsy i młodych robotników z Huty – o ironio – Lenina i ze stoczni gdańskiej, jesteśmy dumni z młodzieży studenckiej idącej śladami dziadków. Te pokolenia to dalszy ciąg naszej służby z własnego wyboru, z nakazu historii.

            Kazimierz Sabbat nie krył dezaprobaty dla pomysłu wyboru gen. Jaruzelskiego na prezydenta odzyskującej niepodległość Polski. I nie chodziło tylko o osobę samego Jaruzelskiego. Dla depozytariusza narodowej godności, dla przedstawiciela „emigracji walki”, kompromis zwycięskiej „Solidarności” z komunistami był zaprzeczeniem misji jego pokolenia. Misji, którą był powrót do wolnej Polski, aby po półwieczu móc przekazać wybranemu w wolnych wyborach reprezentantowi Kraju z pietyzmem strzeżone insygnia i symbole polskiej państwowości. Oddanie prezydentury twórcy stanu wojennego było policzkiem dla emigracji niepodległościowej.

            28 lipca 1989 roku, nad grobem prezydenta Sabbata na cmentarzu Gunnersbury, przemawiał jego następca Ryszard Kaczorowski. Ostatni Prezydent RP na uchodźstwie powiedział w mowie pożegnalnej: „Odszedł on nas Polak bez skazy, człowiek nieskazitelny, najlepszy z najlepszych. Składamy jego doczesne szczątki w miejscu przeznaczonym na wieczny spoczynek. Ale wiemy, że nie o tym miejscu myślał. Życzeniem jego było by prochy jego wróciły do Polski całej, wolnej i niepodległej. Bo takiej Polsce życie swoje poświęcił”.

Reklamy

Read Full Post »