Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘wisława szymborska’

Edyta Geppert śpiewała swego czasu, że „poeci nie zjawiają się przypadkiem”. Słowa te nabrały dla mnie nowego – dość specyficznego kontekstu – gdy kilka tygodni temu przeczytałem artykuł o wręczeniu Orderu Orła Białego najwybitniejszej (ponoć) żyjącej polskiej poetce Wisławie Szymborskiej. Tu nic nie było przypadkowe.

O walorach artystycznych poezji Szymborskiej nie chcę się wypowiadać – wiele o tym napisano. Początków twórczości też nie chciałbym wypominać.  Pułkownik z Korei dawno już odszedł w cień, a i „profil czwarty” mocno wyblakł na sztandarach rewolucji. Zresztą, po co powielać analizę prostytucji (przepraszam, nie umiem znaleźć eufemizmu) polskich intelektualistów w okresie stalinizmu, swego czasu dokonaną przez Trznadla w „Hańbie domowej”. Bądźmy sprawiedliwi, „ukąszenia Heglem”  doświadczyło wielu wybitniejszych od Szymborskiej. Dzisiejsza dama Orła Białego nie była lepsza, ani gorsza. Jak inni, płynęła z prądem.

Polityczna aktywność Wisławy Szymborskiej nie zakończyła się ze śmiercią Stalina. Był 5 czerwca 1992 roku. Dzień wcześniej upadł rząd Jana Olszewskiego. W „Gazecie Wyborczej”, ostro zaangażowanej w kampanię przeciw premierowi, Macierewiczowi i ustawie lustracyjnej ukazuje się pod zdjęciem Olszewskiego wiersz „Nienawiść”.

Jest mistrzynią kontrastu
między łoskotem a ciszą,
między czerwoną krwią a białym śniegiem.
A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy
nad splugawioną ofiarą.

Autorką wiersza była Wisława Szymborska. Wśród posłów głosujących za odwołaniem rządu Olszewskiego znajdował się obecny prezydent Bronisław Komorowski.

Wisława Szymborska jest zapewne postacią wybitną, której nikt nie odbierze miejsca w kronikach polskiej kultury. Ale jednocześnie jest osobą z mainstreamu. Jest egzemplifikacją polskich elit intelektualnych , które w swej znakomitej większości idą „po puti”, z prądem.  Gdyby nie szła w tym samym kierunku, co Adam Michnik i dziesiątki innych michników w dziesiątkach innych krajów  nie otrzymała by Nagrody Nobla i nie znalazła się wśród takich osób jak Lessing, Jelinek, Pinter, Fo, czy Saramago – może wybitnych, na pewno lewicowych literatów.

Mówi się, że tamtego Nobla powinien był otrzymać Herbert. Ale Pan Cogito wybrał inną drogę. Michnika nazwał kłamcą, oszustem intelektualnym  i manipulatorem, a potem Wołek, Żakowski, inni próbowali prostować, przestawiać, tłumaczyć przykre elitom „prawicowe odchylenie” poety. Bo z kart historii i kart poezji  wymazać Mistrza już nie mogli.

Casus Szymborskiej, poetki, która płynie z nurtem, nie jest przypadkiem wyjątkowym. Inni także płyną. Ważne jest, aby w odpowiednim kierunku. Potem już jest wszystko proste. Wyjątkowe chamidło Kutz staje się autorytetem moralnym, kapuś Maleszka tragicznym bohaterem, a Wałęsa awansuje do rangi intelektualisty, a nawet mędrca.

To elity. Po przeciwnej stronie stoi tłum „nienawistników”, „frustratów”, „chorych z nienawiści”. Kiedy krakowski poeta Leszek Długosz odważył się kandydować do Senatu z list PiS-u, w „Piwnicy pod Baranami” , z którą poeta był związany, pojawiła się krotochwilna piosenka „Idziesz Leszku w senatory, czyś ty głupi, czyś ty chory?”. Zabawna? Żałosna? De gustibus… Autorem był Michał Rusinek, sekretarz Wisławy Szymborskiej.

Kilka dni temu, na Węgrzech (dziś „brunatno – faszystowskich” Węgrzech) tamtejsi intelektualiści stadnie zaprotestowali przeciw kolejnym wzmacniającym władzę reformom  rządu Viktora Orbána. Można było tolerować kłamcę i grabarza gospodarki  Gyurcsány’ego, ale nie można pozwolić, aby prawicowe oszołomy robiły zamach na wolność i demokrację. Grupa węgierskich Michników, Pieronków, Wajdów wystosowała list otwarty w obronie demokracji. Być może ichnia Szymborska napisała coś o nienawiści. My to dobrze znamy, jakże to swojskie.

Reklamy

Read Full Post »