Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘marian hemar’

HEMAR

Urodził się w 1901 jako Jan Marian Hescheles. Od młodości pisał po polsku, niedługo po debiucie zmienił nazwisko, w 1935 przeszedł na katolicyzm. Żył i dorastał w czasach, kiedy polska kultura, obrodziwszy Moniuszką i Modrzejewską, Wyspiańskim i Sienkiewiczem, liczyła się w Europie, czarowała i przyciągała… Pod jej urokiem lwowski Żyd Marian Hemar pozostał aż do śmierci.

Przed wojną Hemar zasłynął jako autor niezliczonej liczby skeczy, dowcipów, piosenek. Warszawa lat dwudziestych i trzydziestych, Warszawa Wieniawy, Ziemiańskiej, rewii i kabaretów lubiła się śmiać i bawić. Także wtedy, gdy nad Polską zawisły czarne chmury. Niedługo przed wybuchem wojny Marian Hemar w piosence „Ten wąsik” sparodiował Adolfa Hitlera. Satyra była na tyle dotkliwa, że sprawa zakończyła się interwencją niemieckiego ambasadora.

Być może pozostałby Hemar kpiącym satyrykiem, królem warszawskiego kabaretu, gdyby nie nadszedł wrzesień, służba w Brygadzie Karpackiej i wieloletnia emigracja. W przeciwieństwie do wielu innych, on, polski Żyd, nigdy nie pogodził się z tragedią ojczyzny. W pięknym, przejmującym wierszu napisanym niedługo po klęsce wrześniowej pisał o opuszczonej Polsce: „By już na zawsze była w każdej naszej trosce/ I już w każdej czułości, lęku i rozpaczy/ By wnuk zrodzon w wolności, wiedział, co to znaczy/ Być wolnym, być u siebie, być Polakiem w Polsce”

Rok 1939 przeciął życie poety na dwie połowy. Kiedy krótko po wojnie recenzent teatralny Wacław Grubiński skrytykował londyński teatr Hemara za zbyt poważny repertuar, poeta odpowiedział mu na łamach jednej z emigracyjnych gazet: „Owszem psuję mu rozrywkę. Chcę ją psuć, muszę ją psuć. Los popsuł nam wszystkie nasze rozrywki do końca naszego życia”.

Po zakończeniu wojny Marian Hemar wybrał emigrację. Nie potrafił, czy też nie chciał wzorem Tuwima, Słonimskiego, Iwaszkiewicza zaakceptować nowej, powojennej rzeczywistości. Walczył z nią najlepiej jak potrafił – piórem. A była to ostra broń w rękach „ponurego kapłana emigracji”, jak nazywała Hemara bierutowska Warszawa. W rocznicę Powstania Warszawskiego pisał niezłomny antykomunista: „O cześć wam, radzieccy kamraci/ O cześć towarzysze przytomni/ Za pomoc w Powstaniu niech Bóg wam zapłaci/ A Polska wam jej nie zapomni”.

A jednak nie był Hemar jedynie twórcą politycznej satyry wymierzonej w komunistów. Pisał sztuki teatralne, świetne reportaże i felietony, przekładał Szekspira i Horacego. Emigracyjne życie kulturalne barwnie opisał w bestsellerowych „Awanturach w Rodzinie”. Z dala od kraju, z dala od Warszawy i rodzinnego Lwowa, trwale ubogacał polską kulturę, która tak mu była bliska.

Choć kilkukrotnie odwiedzał Izrael, kraj przodków, choć w „Ścianie płaczu” nazywał Żydów braćmi, jednocześnie piętnując ich „sympatię marzycielską do Rosji Sowieckiej” – czuł się Polakiem, co więcej, był synonimem polskości. „Moją ojczyzną jest polska mowa” – pisał o sobie. I choć w świetle prawa międzynarodowego pozostawał bezpaństwowcem, trudno było o głębsze świadectwo, o lepszy paszport.

Marian Hemar zmarł na obczyźnie 11 lutego 1972. Emigracyjne „Wiadomości” pożegnały nekrologiem na pół strony „świetnego pisarza, szlachetnego człowieka, niezłomnego patriotę, wiernego syna Lwowa”. Polska Rzeczpospolita Ludowa nigdy nie zniosła zakazu jego druku.

Reklamy

Read Full Post »