Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘krzysztof grabowski’

Zbliżają się powoli wybory samorządowe, prasa co raz donosi o przetasowaniach na lokalnej scenie politycznej. Cztery lata temu zapewne o tej porze ruszała machina wyborcza, ale przyznam, że sam tego nie pamiętam. Studiowałem w Krakowie i miałem swoje życie, swoje sprawy, nawet na głosowanie przyjechać nie mogłem. Z wyborami sprzed czterech lat kojarzy mi się tylko jeden mały epizod. Otóż kiedy w poniedziałek, czy wtorek zadzwoniłem do mojego przyjaciela Krzyśka, ten, nieco ironicznym głosem poinformował mnie, że jakimś cudem wszedł do Rady Miasta.

Niestety, okazało się, że to był faktycznie cud, lub raczej zwykła pomyłka w liczeniu głosów. Choć Krzysztof wiedział o tym od początku, sumiennie starał się przez trzy miesiące – dopóki nie wygasł jego mandat – wykonywać obowiązki radnego. Potem na jego miejsce wszedł emerytowany hutnik. W statystykach Krzysztof zapisał się tym, że był najmłodszym radnym miejskim w historii Ostrowca. Miał w chwili wyboru 23 lata.

Przygoda mojego kolegi z samorządem nie miała dalszego rozdziału. Wkrótce rozstał się z polityką i poszedł przejściowo pracować w … gastronomii. Jako „samorządowiec” z przedrostkiem „ci-devant”.

Przykład powyższy dotyczy człowieka, który w życiu sobie świetnie daje radę i nie musi żyć z polityki. Ale czy właśnie tacy ludzie, młodzi, ambitni, przedsiębiorczy, radzący sobie w życiu nie powinni działać w polityce, być obecni w życiu publicznym, wdrażać się do pracy w samorządzie? Nie wystarczyłoby mi palców u rąk i nóg żebym się mógł doliczyć znanych mi młodych ostrowiaków – członków organizacji pozarządowych i partii politycznych, wolontariuszy, działaczy społecznych, ludzi wielkiej energii i nie małych możliwości. Gdzie są dzisiaj? Ilu z nich funkcjonuje w życiu publicznym? Tu spokojnie starczyłoby palców jednej ręki.

Gdy sobie myślę o tym, coraz mniej optymistyczne nasuwają mi się pytania Jakie oto  perspektywy ma dzisiaj młody człowiek, który przykładowo skończył studia i chce mieszkać i pracować w Ostrowcu, a przy okazji zrobić coś dla rodzinnego miasta? Co pozostaje najzdolniejszemu choćby młodemu człowiekowi, który nie ma wysoko postawionych krewnych, który nie funkcjonuje w biznesowo – politycznym układzie?

Pytania pozostawiam bez odpowiedzi, bo albo jej nie znam albo jest zbyt trywialna, by jej publicznie udzielać. Patrzę wokół siebie i co widzę? Ludzi mchem porosłych na stanowiskach, układy, układziki, kliki, koterie, rycie dołków i wymierające miasto. Może to zbyt brutalny obraz, ale i kąt widzenia mam coraz ostrzejszy.

Ludzie z którymi swego czasu sam coś próbowałem zdziałać, ludzie z mojego pokolenia mieszkają dziś w Krakowie, Warszawie, Kielcach, Lublinie, są prawnikami, pracownikami administracji, menedżerami, ekonomistami, robią kariery. Są jednocześnie straconym pokoleniem – straconym nie dla siebie, ale dla Ostrowca.

Rokrocznie najzdolniejsi młodzi ludzie wyjeżdżają z rodzinnego miasta. Rokrocznie Ostrowiec ubożeje przez to, że kapitał ludzkiej wiedzy i zdolności jest wyprowadzany do dużych metropolii. Ale czy to kogoś obchodzi? Czy któryś polityk zaprząta sobie głowę takimi detalami? Niech sobie miasto spokojnie wymiera. Mamy już rynek wyglądający jak trumna, wystarczy tylko przytrzasnąć wieko.

Read Full Post »