Feeds:
Wpisy
Komentarze

Posts Tagged ‘konfedederacja targowicka’

            14 maja 1792 r. grupa polskich magnatów zawiązała konfederację generalną przeciw „tyranii” i „despotyzmowi” Konstytucji 3 Maja. Data jak i miejsce – kresowa Targowica – były w tym względzie czysto przypadkowe – cały spisek powstał w Petersburgu i był jedynie częścią strategicznych zamierzeń rosyjskiej cesarzowej. Faktyczne znaczenie konfederacji było zresztą mocno ograniczone i rychło nabrała ona znamion politycznego mitu. Jeżeli dla zwolenników konstytucji Szczęsny Potocki et consortes byli przede wszystkim osłami, uwiedzionymi przez Katarzynę, to już dla wznoszącego szubienice mściwego ludu warszawskiego, obrońcy starych zasad ustrojowych byli zwykłymi zdrajcami, winnymi rozbiorowi kraju. Truchła wieszanych karmazynów ukonstytuowały mit Targowicy jako synonimu zdrady, zaprzaństwa, narodowej apostazji. Mit recypowany przez kolejne pokolenia i mocno osadzony w narodowej kulturze. Targowicą obrzucały się – słusznie, bądź w wyniku zacietrzewienia politycznego – kolejne pokolenia Polaków, a twórcy nieszczęsnej konfederacji zajęli w świadomości historycznej rodaków miejsca rodzimych upiorów. Wyspiański, pisząc wielkie narodowe misterium, z kręgów piekielnych wydobył Szelę i właśnie hetmana Branickiego.

            W powszechnej świadomości mit Targowicy niejako sąsiaduje z mitem Baru. Ubrana przez Słowackiego w mistyczno – profetyczne szaty, antyrosyjska i bogoojczyźniana konfederacja barska przeciwstawiana jest zdradzieckiej akcji grupki opłacanych carskimi rublami magnatów, a zrywający szaty matejkowski Rejtan zastawia drogę idącym podpisać akt pierwszego rozbioru przyszłym targowiczanom – Potockiemu i Branickiemu. Poruszając się w obszarze symboliki, możemy przyjąć taką konstrukcję, przechodząc na płaszczyznę historyczną – trudno uwiarygodnić ten naiwny obrazek. Bowiem jeżeli prefiguracją Baru była wymierzona w Stanisława Augusta i zawiązana pod matczyną opieką wojsk rosyjskich konfederacja radomska z 1767 roku, to z kolei ideologiczną spuścizną Baru była – oczywiście do pewnego tylko stopnia – właśnie Targowica.

            Można konfederację targowicką rozpatrywać jako synonim zaprzaństwa, ale można także próbować dokonać falsyfikacji tego zakorzenionego w polskiej kulturze mitu. Oczywiście prawdą jest, że Targowicę utworzyli w dużej mierze rosyjscy jurgieltnicy, że spiritus movens akcji, Szymon Kossakowski, był nawet jak na ówczesne standardy nie lada łajdakiem. Ale odsiewając zgranych karcianych szulerów, politycznych kondotierów i karierowiczów – przecież nie same podejrzane indywidua znajdujemy wśród konfederatów. Weźmy na przykład takiego hetmana Rzewuskiego – ten czołowy luminarz targowicki został ćwierć wieku wcześniej bezprecedensowo uprowadzony i wywieziony przez Repnina na kilka lat do Kaługi. Bynajmniej zresztą nie dlatego, że się sprzeciwiał rządom rosyjskim w Polsce, ale dlatego, że nie godził się na prawa dla innowierców.

            Wydaje się, że postacie Seweryna Rzewuskiego i kilku innych ideologów Targowicy stanowią idealny przykład dla zobrazowania myślowych meandrów twórców konfederacji. Meandrów trudnych do pojęcia z punktu widzenia współczesności – niesioną przez „sojusznicze” armie rosyjskie wolność przeciwstawiających trzeciomajowej tyranii. „Być może, że to usprawiedliwienie moje przed wielu mnie obwini – tłumaczył się w wydanej broszurze poseł Dłuski, podkomorzy lubelski – lecz wyznam, iż trzeci dzień maja smak życia mojego kwasem mi zaprawił, bo nie życzyłem sobie żyć dłużej nad życie narodowej wolności, a porządnej pragnąć nie przestałem. Czuję więc zbliżającą się dla mnie podróż do tych Polaków, którzy mię śmiercią poprzedzili. Konający, pismo to za paszport do wieczności trzymać w ręku będę, aby mię tamci poznali, żem Polak!”. Anonimowy autor broszury „Myśl obywatela o nowej Konstytucji” uderza w jeszcze mocniejsze tony, perorując: „Wielki Boże! Ojcze ojców naszych wolnych. Kochałeś ich, hojnymi swymi obdarzając dobrodziejstwy, wspierałeś ich dzielną ręką, kiedy swojej bronili wolności. Jeżeli dla przestępnych synów mniej łaskawym być musisz, dla zasług jednak cnotliwych ojców czyliż możesz dopuścić aby ciż sami synowie krwią ojców swoich nabytą dla siebie wolność dobrowolnie chcieli utracić? Aby sami na swe karki niewolnicze wkładali jarzmo i unikając klęsk arystokracji, ażeby haniebne monarchii chcieli przyjąć więzy?”. Jeszcze dalej w sublimacji utraconej wolności posunął się poseł Jan Suchorzewski, który próbując zablokować uchwalenie ustawy majowej przez króla, groził, że zasiecze własnego kilkuletniego synka, aby ten nie żył w niewoli, jaką niesie konstytucja.

            Oczywiście nie wszyscy targowiczanie żyli tylko po to, by oddychać wolnym narodowym powietrzem. Biskup Michał Sierakowski, który określił ziemię, dotykaną stopami Szczęsnego Potockiego – mianem świętej, miał całkiem przyziemny interes do kresowego magnata. Zadłużony purpurat, znany z tego, że zastawił Żydom swój pastorał, zwyczajnie potrzebował stałego dopływu pieniędzy na spłatę długów karcianych. Jednakże nawet uznając tromtadracje Sierakowskiego i kilku innych za pustosłowie, nie brakowało przecież wśród przywódców Targowicy osób faktycznie wierzących w wolnościowe ideały. Możnowładcy w stylu Rzewuskiego, czy Potockiego nie zdradzali przecież kraju dla podratowania budżetu. Jaki więc demiurg pisał koleje ich losów?

            Demiurgiem tym wydaje się być zwulgaryzowana i skarlała idea złotej wolności. Nie owej wolności, która swego czasu zrodziła obywatelską Rzeczpospolitą szlachecką, lecz wolności posuniętej do anarchii – będącej, używając słów Józefa Szujskiego – „Dejaniry palącą koszulą”. Znakomity badacz dziejów Polski, opisując epokę, którą wieńczyła konfederacja targowicka, nazwał ją „nie epoką wolności, bo ta zdobytą była do ostatnich granic, ale epoką nieustannej rewolucji władzy przeciw formie zastygłej, która rządzić nie pozwalała”. I taką zastygłą formę polskiego republikanizmu reprezentowała właśnie Targowica. Zastygłą w pojęciach z co najmniej z XVII wieku. Seweryn Rzewuski, który tak gorąco gardłował przeciwko Konstytucji 3 Maja, jednocześnie cieszył się na wieść, że lud paryski zburzył Bastylię. Czołowy obrońca starych swobód wiedział z książek, że francuscy tyrani więzili w Bastylii różnych Rochefoucauldów, Montmorencych czy Kondeuszów. Szczęsny Potocki, w przeddzień epoki napoleońskiej zaproponował swój projekt ustroju Rzeczpospolitej, czyniący z Polski oligarchiczną republikę szlachecką, właściwie pozbawioną władzy centralnej. Bardziej reformatorski okazał się ustrój kadłubowego państwa uchwalony przez obradujący pod dyktatem rosyjskim sejm grodzieński 1793 roku.

            Pamięć historyczna dość łatwo przeszła do porządku nad Targowicą, przeciwstawiając grupkę zdradzieckich magnatów światłym twórcom konstytucji 3 maja. Pytanie tylko, czy targowiczanie reprezentowali jedynie wąsko rozumiany partykularyzm, czy też ich poglądy ustrojowe, mentalność, stosunek do własnego państwa, były wynaturzonym dziedzictwem szlacheckiego republikanizmu, na piedestał wynoszącego wolność i jednocześnie zdejmującego z tej wolności wszelkie ograniczenia? A jeśli tak, to ile z tego dziedzictwa zostało w nas i w naszym postrzeganiu państwa i czy kategorie myślowe przywódców targowickich są aż tak odległe od stylu myślenia wielu dzisiejszych sterników narodu?

Read Full Post »